Sezon: 2025/26

KP/Pascal vs Livar Grudziądz

Klub Podróżnika/Pascal – Livar Śródmieście Grudziądz 5:5 (2:1)
Bramki:
KP/Pascal: Marcin Gałusza 2, Oskar Graczyk 1, Patryk Klimek 1, Grzegorz Ziółkowski 1.
Śródmieście: Jakub Rulewski 2, Bartosz Krzak 1, Patryk Bączkowski 1, Amadeusz Olszewski 1.
MVP meczu: Jakub Rulewski (Livar Śródmieście Grudziądz).

W zespole z Grudziądza zabrakło Denisa Rienkiewicza i okazało się, że nie jest łatwo go zastąpić w roli „lotnego bramkarza”. Próbował to zrobić Adrian Szumowski, ale nie do końca mu się to udało. Grudziądzanie stracili aż cztery gole po stratach i strzałach do pustej bramki, a mogli więcej. Zaczęło się zgodnie z planem, bo w 2. min. Livar objął prowadzenie po trafieniu z bliska Bartosza Krzaka po zagraniu Patryka Bączkowskiego. Jednak później dobrze bronił Marcel Durka, a po strzałach Nikodema Cukrowskiego w sukurs przyszły mu słupek i poprzeczka. W 8. min. Patryk Klimek precyzyjnym uderzeniem z dystansu doprowadził do remisu. Później piłkarze Śródmieścia w grze z „lotnym bramkarzem” zaczęli popełniać straty. Jeszcze próby Marcina Gałuszy i Oskara Graczyka do pustej bramki były niecelne, ale w 13. min. precyzyjniejszy był Grzegorz Ziółkowski i niespodziewanie Klub Podróżnika wyszedł na 2:1. Mimo kolejnych szans grudziądzanie do przerwy nie zdołali wyrównać. Na początku 2. części faworyt znalazł się w tarapatach, bo Marcin Gałusza najpierw 17. min. wykorzystał niedokładne zagranie Szumowskiego, a 44 sekundy potem Nikodema Cukrowskiego. Z tym, że w drugim przypadku wszystko działo się na połowie Śródmieścia, ale bramkarz stał poza polem karnym. Piłkarze KP/Pascal czyhali na kolejne błędy rywali, a te pojawiały się. W 19. min. po kontrze Oskar Graczyk z dwóch metrów trafił w słupek. Po chwili znów bliski szczęścia był Gałusza, jednak Patryk Bączkowski zdążył wybić piłkę zmierzającą do bramki. W 21. min. Oskar Graczyk spod własnego pola karnego posłał futsalówkę do „pustaka” i wydawało się, że sensacja stanie się faktem. Tym bardziej, że skuteczność piłkarzy z Grudziądza była dotychczas kiepska. Jednak w ostatnich pięciu minutach zdołali oni uratować remis. Najpierw przełamał się Amadeusz Olszewski. Potem w krótkich odstępach czasu dwukrotnie trafił Jakub Rulewski i w 26. min. lider przegrywał tylko 4:5. W 28. min. po kontrze bliski zdobycia szóstej bramki dla Klubu Podróżnika był Patryk Klimek, jednak przestrzelił. Zemściło to się szybko, gdy do remisu doprowadził Patryk Bączkowski. W końcówce spotkania obie drużyny miały sytuacje na zwycięskie trafienie. Najbliżej celu był Oskar Graczyk, ale na przeszkodzie stanął mu słupek. Zespół z Jeżewa jako pierwszy w tym sezonie nie przegrał ze Śródmieściem, a do tego zdobył pierwszy punkt w II lidze.

 

Bad Boys Serock vs Delfiny Sienno

Bad Boys Serock – Delfiny Sienno 8:3 (2:3)
Bramki:
Bad Boys: Łukasz Dziedzic-Kamiński 2, Tomasz Rogóż 2, Kamil Komada 2, Jakub Jędrzejczyk 2.
Delfiny: Kacper Sierszulski 1, Jakub Cielepak 1, Aleksander Witek 1.
MVP meczu: Jakub Jędrzejczyk (Bad Boys Serock).

Oba zespoły po raz drugi zmierzyły się ze sobą. Po raz drugi doświadczenie wzięło górę nad młodością. Delfiny pierwszy raz musiały radzić sobie bez swojego najlepszego snajpera Antoniego Chylewskiego, który pauzował za kartki. Z kolei w barwach ekipy z Serocka zadebiutował Tomasz Rogóż, którego fanom naszej ligi nie trzeba przedstawiać. Przypomnijmy, że ostatnio grał on w barwach FC Świecie. Zgodnie z przewidywaniami okazał się on solidnym wzmocnieniem reprezentanta gminy Pruszcz. Pierwsza połowa wskazywała, że Delfiny mogą zrewanżować się starszym kolegom za porażkę na otwarcie sezonu 6:10. W 6. min. prowadzenie dał im Kacper Sierszulski, a 120 sekund potem na 2:0 podwyższył w sytuacji sam na sam z bramkarzem Jakub Cielepak. W 9. min. pierwszy raz dał znać o sobie Tomasz Rogóż, który popisał się znakomitym uderzeniem z dystansu w „okienko” dając kontakt swojej nowej drużynie. W 13. min. Łukasz Dziedzic-Kamiński w stylu brazylijskim efektownym strzałem piętą doprowadził do remisu, a „Rogi” zapisał na swoim koncie pierwszą asystę w tym sezonie. Jednak zawodnicy z Sienna zdołali po minucie odzyskać prowadzenie. Po strzale Aleksandra Witka i rykoszecie od nogi Marcina Włocha piłka wpadła lobem do bramki obok zaskoczonego Marcina Narlocha. „Źli Chłopcy” wyrównali 90 sekund po przerwie. Po rzucie rożnym gola zdobył Kamil Komada. W 17. min. Tomasz Rogóż strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego z ok. 10 metrów dał pierwsze prowadzenie w tym meczu serocczanom. Trzy minuty później powinien być znów remis, ale Aleksander Witek po zagraniu Cielepaka trafił z bliska w nogi Krystiana Lara, który w 2. części strzegł bramki Bad Boys. Ta sytuacja zemściła się w 22. min., gdy na 5:3 podwyższył Jakub Jędrzejczyk. Zawodnik Fali Świekatowo 120 sekund potem jeszcze raz wpisał się na listę strzelców, a asystował mu kolega z klubu Robert Czartowski. Potwierdziło się z poprzednich meczów, że młodzi piłkarze z Sienna, gdy przegrywają dwie-trzema bramkami tracą koncepcję gry, a główne role zaczynają odgrywać nerwy. W 26. min. Łukasz Dziedzic-Kamiński strzelił siódmego gola dla Bad Boys, a niezadowolony z tego, że sędzia nie dopatrzył się jego przewinienia Antoni Włoch zachował się nagannie wobec arbitra, za co ujrzał czerwoną kartkę. Przez to uniemożliwił kolegom odrobienie strat, bo musieli grać przez dwie minuty w osłabieniu. Serocczanie nie wykorzystali gry w przewadze, ale później dołożyli jeszcze jedno trafienie. W 29. min. końcowy wynik ustalił Kamil Komada. Antoni Włoch za niesportowe zachowanie na boisku i poza nim został przez Zarząd Ligi zawieszony na cztery mecze ligowe.

 

Porkos vs Chełmińska Hurtownia

Porkos – Chełmińska Hurtownia Owoców i Warzyw 0:2 (0:2)
Bramki:
Hurtownia: Szymon Taczyński 1, Karol Nicieja 1.
MVP meczu: Radosław Furtak (Chełmińska Hurtownia Owoców i Warzyw).
Zerko: Radosław Furtak (Chełmińska Hurtownia Owoców i Warzyw).

Derby gminy Chełmna były wyrównane. Więcej celnych strzałów (16) oddali piłkarze Porkosu, ale trafili na dobrze dysponowanego Radosława Furtaka. Arkadiusz Szczygieł też dobrze bronił, lecz dwa razy musiał wyciągnąć piłkę z siatki. W 6. min. jego koledzy przysnęli przy aucie rywali i nie upilnowali Szymona Taczyńskiego, który strzałem z bliska otworzył wynik, a asystował mu Dawid Rogulski. W 14. min. piłkarze Hurtowni rozklepali defensywę beniaminka, a gola zdobył Karol Nicieja przy drugiej asyście Rogulskiego. Na początku 2. połowy najpierw dwie dobre okazje zmarnował zespół z Podwieska, a potem sytuację sam na sam z Furtakiem przegrał Mikołaj Sonnenberg. W 19. min. jego śladem poszedł Cyryl Mrugalski, choć on przestrzelił. Później były strzały z obu stron, ale bramkarze byli czujni, a Szczygłowi w 24. min. w sukurs przyszedł słupek po uderzeniu Przemysława Ernestowicza. Wynik już nie uległ zmianie. Dla beniaminka była to trzecia porażka w II lidze.

 

Retro Team vs Olimpia Drzycim

Retro Team – Olimpia Drzycim 5:11 (2:2)
Bramki:
Retro Team: Maciej Szymański 2, Damian Taglewski 1 (rzut karny), Paweł Goral 1, Patryk Siemieniecki 1.
Olimpia: Ksawery Stolp 3, Xavier Diaz 2, Przemysław Krajczewski 2, Krzysztof Kurkierewicz 1, Robinson Camacho 1, Dawid Wydef 1, Paweł Zadrużyński 1.
MVP meczu: Ksawery Stolp (Olimpia Drzycim).

W Retro Team zabrakło Jakuba Smolnego, a ile on znaczy dla zespołu nie musimy wyjaśniać. Jego koledzy przez 22 minuty toczyli wyrównany pojedynek z ekipą z Drzycimia. Wynik był na styku. Lepiej zaczęła Olimpia, która po bramkach Ksawerego Stolpa i Przemysława Krajewskiego w 5. min. prowadziła 2:0. Minutę potem Damian Taglewski zamienił rzut karny (za zagranie ręką) na kontaktowego gola. Później Drzycimianie mieli dwie dobre okazje, lecz nie wykorzystali ich Xavier Diaz i Robinson Camacho (słupek). To się zemściło w 10. min., gdy do remisu doprowadził Paweł Goral po asyście Radosława Gorala. Krótko po przerwie Retro Team wyszedł na 3:2 po trafieniu Macieja Szymańskiemu, któremu asystował Radosław Goral. Olimpia wyrównała w 19. min. za sprawą Ksawerego Stolpa. Kluczowy moment meczu nastąpił między 21. a 25. min., gdy zespół z powiatu świeckiego strzelił cztery gole z rzędu wychodząc na 7:3. Tę serię zaczął Krzysztof Kurkierewicz, a po nim na listę strzelców wpisali się Ksawery Stolp, Przemysław Krajczewski i Robinson Camacho. Jeszcze przy 3:4 Retro Team miał trzy szanse na remis, ale czujny w bramce rywali był Paweł Zadrużyński, który w sumie obronił w tym meczu 23 strzały. W 26. min. po rzucie rożnym wykonanym przez Karola Piątka czwartego gola dla beniaminka zdobył Patryk Siemieniecki. Piłkarze Retro Team jeszcze walczyli, do akcji podłączał się bramkarz Maksymilian Dudek. Dwukrotnie wykorzystał to w ostatniej minucie Xavier Diaz, który najpierw posłał piłkę do pustej bramki z połowy boiska, a 30 sekund później umieścił ją z bliska po zagraniu Stolpa. Po chwili Kolumbijczyk mógł skompletować hat-tricka, ale trafił w słupek. Jednak z dobitką zdążył Dawid Wydef i było 10:4. Szybko odpowiedział Maciej Szymański, jednak na trzy sekundy przed końcem trzech piłkarzy Olimpii znalazło się przed pustą bramką rywali i ostatecznie Diaz umożliwił ustalenie wyniku bramkarzowi Pawłowi Zadrużyńskiemu.

 

Czarni Lniano vs Przyjaciele z Boiska

Czarni Lniano – Przyjaciele z Boiska Bysław 0:3 (0:0)
Bramki:
Przyjaciele: Michał Brunka 2, Filip Olszewski 1.
MVP meczu: Michał Brunka (Przyjaciele z Boiska).
Zerko: Aleksander Kufel (Przyjaciele z Boiska Bysław).

Derby Borów Tucholskich przyniosły emocji jak na lekarstwo. Długo zanosiło się na bezbramkowy remis, pierwszy w historii naszej ligi. W 1. części niewiele ciekawego działo się na boisku, mało było sytuacji bramkowych. Strzały z dystansu nie robiły wrażenia na bramkarzach lub były niecelne. Po przerwie obraz gry był długo podobny. W 21. min. blisko objęcia prowadzenia byli piłkarze z Lniana. Futsalówka zatańczyła po linii bramkowej po strzale Dawida Janki, ale Jakub Minikowski nie zdołał jej wepchnąć do siatki, bo uprzedził go Kamil Pieczka. Dwie minuty później debiutujący w naszej lidze Michał Brunka strzałem z bocznego sektora boiska zaskoczył Bartosza Danowskiego i zespół z Bysławia objął prowadzenie. Czarni blisko wyrównania byli w 26. min., ale najpierw strzał Bartosza Janki obronił Aleksander Kufel, a po rzucie rożnym z bliska przestrzelił Maciej Szefliński. W 28. min. bysławianie zadali drugi cios, a gola „angielką” zdobył Filip Olszewski. Wynik ustalił na 33 sekundy przed końcem strzałem do pustej bramki z połowy boiska Michał Brunka.

 

BE Projekt vs Zimbru FC

Be Projekt Sokół Terespol – Zimbru FC 9:6 (5:3)
Bramki:
Sokół: Igor Horbacz 4, Kacper Warczak 2, Kacper Groszewski 1, Jarosław Krawański 1, Arnoldo Amador 1 (samobójcza).
Zimbru FC: Luis Torres 4, Arnoldo Amador 1, Esteban Arteta 1.
MVP meczu: Igor Horbach (Be Projekt Sokół Terespol).

Stawką tego spotkania było historyczne zwycięstwo w ProfTools Lidze. Lepiej zaczął nasz międzynarodowy beniaminek, bo po dwóch trafieniach Luisa Torresa w 4. min. prowadził 2:0. Sokół odpowiedział 120 sekund potem ładnym uderzeniem zza pola karnego pod poprzeczkę Kacpra Groszewskiego. Potem w cztery minuty hat-tricka ustrzelił Igor Horbacz, a do tego gola dołożył Kacper Warszak. W 12. min. piłkarze z Terespola Pomorskiego wygrywali 5:2. W tej samej minucie hat-tricka skompletował Luis Torres i do przerwy zespoły dzieliły dwa trafienia. W 17. min. Arnoldo Amador sprawił, że Zimbru FC złapał kontakt, jednak tylko na 7 sekund, bo po rzucie rożnym ponownie gola zdobył Horbacz. Jednak międzynarodowy team nie odpuszczał. W 18. min. z rzutu wolnego na 5:6 trafił Luis Torres. Po chwili Igor Horbacz przestrzelił rzut karny. To się zemściło szybko, bo po sprytnie rozegranym rzucie rożnym przez Torresa gola z głowy strzelił Esteban Arteta. Sokół momentalnie odpowiedział, gdy pod naciskiem Warczaka piłkę do własnej bramki skierował Arnoldo Amador. Później bliski wyrównania był Luis Torres, a po drugiej stronie boiska trzy groźne strzały oddał Kacper Warczak, ale na posterunku był Marcu Bogdan. W 20. min. Warczak dopiął swego po dobrze rozegranym rzucie rożnym i było 8:6. Gracze Zimbru FC mieli potem okazje, żeby ponownie złapać kontakt, lecz zmarnowali je Arnoldo Amador, Yair Gomez i Diego Rico. W 29. min. pierwsze zwycięstwo Sokoła przypieczętował Jarosław Krawański. W ostatniej minucie Zimbru FC miał jeszcze dwa rzuty karne przedłużone na zmniejszenie rozmiarów porażki, lecz nie wykorzystali ich Nikita Josan (słupek) i Amador (obronił Filip Drażdżewski).

 

Bitland Amatorzy vs Haber Logistics

Bitland Amatorzy – Haber Logistics 9:7 (4:2)
Bramki:
Amatorzy: Marcel Małek 3, Jakub Domagalski 1, Krzysztof Szymczak 1, Arkadiusz Kozłowski 1, Mariusz Trepkowski 1, Kamil Czyjak 1, Marek Jaroch 1.
Haber Logistics: Roman Umanskyi 3, Albert Baszkiewicz 2, Andrzej Gładek 1, Krzysztof Piątkowski 1.
MVP meczu: Kamil Czyjak (Bitland Amatorzy).

Haber Logistics zagrał bez nominalnego bramkarza, co z pewnością przyczyniło się do zakończenia jego zwycięskiej serii. Do tego zabrakło braci Brachuckich, ale za to wrócił Roman Umanskyi. W 21. sekundzie Albert Baszkiewicz otworzył wynik meczu. Amatorzy wyrównali w 6. min. za sprawą Jakuba Domagalskiego, który wykorzystał niepewne wyjście z bramki Mateusza Piotrowskiego. W 10. min. Baszkiewicz ponownie wyprowadził Haber Logistics na prowadzenie, ale ostatnie minuty przed przerwą należały do beniaminka z Chełmna. Szybko odpowiedział Krzysztof Szymczak, a w 13. min. na 3:2 trafił Arkadiusz Kozłowski. Tuż przed przerwą Amatorzy zadali jeszcze jeden cios po dobrze rozegranym aucie, a gola zdobył Marcel Małek. Na początku 2. połowy Roman Umanskyi dał kontakt swojej drużynie, jednak potem cztery gole z rzędu wbili gracze zza Wisły. Ich autorami byli Mariusz Trepkowski, Marek Jaroch, Kamil Czyjak i Marcel Małek. Od 3:6 za pilnowanie bramki Habra odpowiadał Andrzej Gładek, który pełnił rolę „lotnego golkipera”. To po jego trafieniu z dystansu w 21. min. Haber Logistic złapał drugi oddech efektem czego były kolejne gole. Na 5:8 trafił Krzysztof Piątkowski, a potem dwukrotnie piłkę w bramce rywali ulokował Roman Umanskyi po asystach Jakuba Urmana. W 24. min. Amatorzy prowadzili tylko 8:7. Minutę potem kosztowną stratę na środku boiska popełnił Mateusz Piotrowski i Marcel Małek wjechał z piłką do pustej bramki. Jeszcze wiarę w remis mógł przywrócić Tomasz Wiśniewski, lecz na przeszkodzie stanął mu słupek. W końcówce spotkania okazje mieli też Amatorzy, ale wynik nie uległ już zmianie. Po czterech wygranych z rzędu piłkarze Habra musieli przełknąć gorycz porażki. Co ciekawe, serię tą zaczęli od zwycięstwa z Bitland Amatorzy 7:4 w grupie eliminacyjnej. Zatem chełmnianie wzięli w sobotę udany rewanż.

 

Chełmża JS Power vs Haber Team

Chełmża JS Power-Pol Futsal Team – Haber Team 3:6 (2:2)
Bramki:
Chełmża FT: Kamil Ciesielski 2, Dawid Obermueller 1.
Haber Team: Krystian Belzyt 2, Przemysław Modrzyński 2, Adrian Wróblewski 1, Kacper Tarkowski 1.
MVP meczu: Krystian Belzyt (Haber Team).

Szał kart:
Chełmża FT: Kamil Ciesielski (złota), Marcin Trzoski (srebrna), Sebastian Kępiński (brązowa).
Haber Team: Przemysław Modrzyński (złota), Kacper Tarkowski (srebrna), Krystian Belzyt (brązowa).

Haber Team zagrał już niemal w optymalnym zestawieniu, choć ponownie bez trenera Jerzego Siemienieckiego, który przebywał tego dnia z Unisław Team na Mistrzostwach Polski U13 w Białymstoku. Na początku meczu chełmżanie nastawieni na grę z kontry zaskoczyli mistrza. W 1. min. prowadzenie dał im Kamil Ciesielski, a świetnym zagraniem na wolne pole popisał się Marcin Trzoski. Potem prowadzenie powinni podwyższyć Trzoski i Sergio Orzech. Beniaminek mógł prowadzić 3:0, a tymczasem w 4. min. remisował, bo po podaniu Krystiana Belzyta gola zdobył Przemysław Modrzyński. Drużyna Krzysztofa Piątkowskiego mogła później wyjść na prowadzenie, ale Ciesielski dobrze zaasekurował swojego bramkarza wybijając piłkę w ostatniej chwili po strzale Modrzyńskiego. Z kolei w 8. min. chełmżan uratował słupek po uderzeniu Kacpra Tarkowskiego. W 10. min. piłkarze z Chełmży znów skutecznie skontrowali, a pięknym uderzeniem z dystansu o poprzeczkę gola strzelił Kamil Ciesielski. Ostatnie minuty 1. części to napór Habra, ale beniaminek skutecznie bronił się. Jednak w 13. min. błąd przy rozpoczęciu akcji popełnił bramkarz Jakub Schodowski. Modrzyński skorzystał z prezentu i ponownie był remis. Haber Team mógł do przerwy wygrywać, jednak „setkę” zmarnował Adrian Wróblewski. Torunianin zrehabilitował się w 17. min., gdy trafił na 3:2. Dwie minuty później mistrz już prowadził dwoma golami, bo Krystian Belzyt wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Schodowskiego na Modrzyńskim. W 22. min. było już 5:2, a na listę strzelców wpisał się Kacper Tarkowski. Szybko odpowiedział Dawid Obermueller, ale na więcej beniaminka z Chełmży nie było już stać. Wygraną Habra w 28. min. przypieczętował Krystian Belzyt.

 

Futsal Świecie U-19 vs Gresta i Partnerzy

Futsal Świecie U19 – Gresta i Partnerzy 3:3 (2:1)
Bramki:
Futsal U19: Aleksander Olszewski 2, Norbert Frankiewicz 1 (samobójcza).
Gresta: Filip Ławicki 2, Oskar Adametz 1.
MVP meczu: Aleksander Olszewski (Futsal Świecie U19).

Obie drużyny po raz drugi w tym sezonie zmierzyły się ze sobą. Pod koniec grudnia Gresta wygrała 3:2. Teraz w jej składzie zabrakło Mikołaja Topora, który pauzował za kartki. W 1. połowie długo oglądaliśmy futsalowe szachy, w których dominowały wyuczone schematy gry i skuteczna obrona. Było też wyczekiwanie na błędy. W 9. min. taki przy wyprowadzaniu piłki spod własnej bramki popełnił Mateusz Barański, który wykorzystał Filip Ławicki i Gresta prowadziła 1:0. Trzy minuty potem błąd podwójnego zagrania do bramkarza popełnił Oskar Adametz. Sędzia podyktował rzut wolny z 6 metrów, a tego sprytnie rozegrali Barański z Aleksandrem Olszewskim. Ten drugi doprowadził do remisu. W 13. min. Norbert Frankiewicz pechowo zablokował strzał Mateusza Barańskiego i juniorzy Futsalu wyszli na 2:1. Po chwili jeszcze Krzysztof Gronowski był bliski podwyższenia wyniku, lecz Karolowi Drażdżewskiemu w sukurs przyszedł słupek.

W drugim kwadransie gra była bardziej otwarta. Piłkarze Gresty szukali wyrównania, ale Adametz i Jakub Rządkowski nie zdołali pokonać Danila Baliazina. W 19. min. sukces przyniosła gra z podłączonym do akcji bramkarzem. Po zagraniu Macieja Cerajewskiego do remisu doprowadził Oskar Adametz. Cztery minuty później Aleksander Olszewski wykorzystał to, że Drażdżewski stoi siedem metrów od własnej bramki i precyzyjnym strzałem niemal z połowy boiska dał ponowne prowadzenie Futsalowi U19. Po chwili bliski wyrównania był Norbert Frankiewicz, jednak futsalówka otarła się tylko o słupek. W 27. min. obramowanie bramki Panter obił też Ławicki. Napór Gresty przyniósł efekt w 29. min., gdy po zagraniu Adametza dublet ustrzelił Filip Ławicki. „Ławik” miał jeszcze okazję na zwycięski cios, ale nie trafił z bliska po zagraniu Rządkowskiego.

 

Young Boys vs Zimbru FC

Young Boys – Zimbru FC 8:1 (4:0)
Bramki:
Young Boys: Sebastian Ambroziak 3, Patryk Doligalski 2, Karol Kiełpiński 1, Kacper Staniszewski 1, Jakub Simionkowski 1.
Zimbru FC: Luis Torres 1.
MVP meczu: Sebastian Ambroziak (Young Boys).

Faworytem meczu był Young Boys, który już w 1. min. objął prowadzenie po strzale Sebastiana Ambroziaka. Piłkarze Zimbru FC mogli wyrównać, ale Kevin Rodriguez i Luis Torres nie zdołali zaskoczyć Krzysztofa Kujawskiego. W 6. min. na 2:0 podwyższył Patryk Doligalski, a asystował mu Ambroziak. 180 sekund potem „Młodzi Chłopcy” znów zadali skuteczny cios, a na listę strzelców wpisał się Karol Kiełpiński. Wynik do przerwy ustalił w 12. min. Kacper Staniszewski po podaniu Kiełpińskiego. W 2. części Young Boys nadal miał więcej z gry, choć nie wszystkie okazje wykorzystał. W 18. min. na 5:0 trafił Sebastian Ambroziak, a cztery minuty później gola zdobył Jakub Simionkowski. Później Ambroziak obił poprzeczkę bramki rywali. W 23. min. Luis Torres zabrał szansę Krzysztofowi Kujawskiemu na „zerko” popisując się technicznym lobem nad golkiperem. Piłkarze Young Boys odpowiedzieli szybko i podwójnie. Najpierw hat-tricka skompletował Sebastian Ambroziak, a w 25. min. dublet zaliczył Patryk Doligalski. Beniaminek miał potem kilka okazji na to, żeby zmniejszyć rozmiary porażki. Rzutów karnych przedłużonych nie wykorzystali Luis Torres i Kevin Rodriuguez. Sytuacje mieli także Bogdan Maxim, Arnoldo Amador i Torres (trafił w słupek). W 28. min. bliski dubletu w tym spotkaniu był Kacper Staniszewski, lecz także tylko obił obramowanie bramki przeciwnika. Young Boys jest dziesiątym zespołem, który wszedł do 2. rundy.

 

Haber Logistics vs Czarni Lniano

Haber Logistics – Czarni Lniano 10:2 (2:0)
Bramki:
Haber Logistics: Albert Baszkiewicz 3, Mateusz Piotrowski 2, Tomasz Wiśniewski 2, Krzysztof Piątkowski 2, Igor Kulczyk 1 (rzut karny przedłużony).
Czarni: Patryk Otlewski 1, Mateusz Boniewicz 1.
MVP meczu: Tomasz Wiśniewski (Haber Logistics).

Obie drużyny Krzysztofa Piątkowskiego pozostają w grze o Puchar Ligi. Haber Logistics miał znacznie łatwiejszą pierwszą przeszkodę niż obrońca trofeum Haber Team. Już w 4. min. Tomasz Wiśniewski otworzył wynik po podaniu Alberta Baszkiewicza. Jednak na kolejnego gola musieliśmy poczekać prawie do przerwy. W międzyczasie obie drużyny miały swoje sytuacje, ale dobrze bronili Bartosz Danowski i Igor Kulczyk. Poza tym Wiśniewski w 9. min. trafił w słupek. W 15. min. na 2:0 podwyższył Mateusz Piotrowski. Zaraz na początku 2. części trzecią bramkę, a drugą swoją w tym spotkaniu zdobył Tomasz Wiśniewski. Po chwili powinno być już 4:0, ale Krzysztof Piątkowski nie wykorzystał rzutu karnego. Jego intencje strzeleckie wyczuł Danowski. W 18. min. Czarni mogli wrócić do gry, jednak Sebastian Giczela zmarnował dobrą sytuację. Od razu to się zemściło, bo gola dla Habra zdobył Albert Baszkiewicz. Po chwili ten sam gracz podwyższył na 5:0 i sprawa awansu została praktycznie rozstrzygnięta. Mecz toczył się jednak dalej. W 20. min. dublet ustrzelił Piotrowski. Czarni zdołali odpowiedzieć dopiero po pięciu minutach, gdy po rzucie rożnym trafił Patryk Otlewski. Po chwili zawodnicy z Lniana popełnili szóste przewinienie, a rzut karny przedłużony wykorzystał Baszkiewicz. W 26. min. Baszkiewicz jeszcze raz miał okazję wykonywać ten stały fragment gry, jednak tym razem górą był Bartosz Danowski. Za chwilę skuteczną akcję przeprowadził duet Piątkowskich. Syn Filip zagrał do ojca Krzysztofa i było 8:1. W 27. min. Haber Logistics miał trzeci rzut karny przedłużony. Tym razem na gola zamienił go bramkarz Igor Kulczyk. Minutę potem po raz drugi w tym meczu trafił Krzysztof Piątkowski, ale tym razem asystował mu Tomasz Wiśniewski. W ostatniej minucie Mateusz Boniewicz wykorzystał stratę Igora Kulczyka i zmniejszył rozmiary porażki Czarnych.